Rozmowa z Agnieszką Przyborską-Bojanowską, prawnik, rzecznikiem patentowym - o łamaniu praw autorskich w świecie mody.

utworzono: 05-11-2012

1. Jaka kara grozi w Polsce komuś, za handel podróbkami? 

Jeśli mówiąc o „podróbkach” mamy na myśli nieuprawnione oznaczanie towarów znakiem towarowym należącym do innego przedsiębiorcy lub sprzedaż takich towarów, wówczas zastosowanie znajduje art. 305 Prawa własności przemysłowej:

Art. 305.1. Kto w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, zarejestrowanym znakiem towarowym, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 
2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca przestępstwa określonego w ust. 1 podlega grzywnie. 
3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo dopuszcza się tego przestępstwa w stosunku do towaru o znacznej wartości, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Oprócz sankcji o charakterze karnym, przepisy prawa własności przemysłowej przewidują szeroki wachlarz roszczeń dochodzonych w postępowaniu cywilnym, w tym roszczeń o charakterze finansowym. 

2. A czy kupującemu również grożą jakieś sankcje? 

W Polsce kupujący podróbki co do zasady nie są karani, o ile nie dokonują dalszej odsprzedaży, ale w niektórych krajach UE przepisy równie surowo traktują sprzedawców, jak i kupujących (w tym turystów). I tak, we Francji za kupowanie fałszywek grozi grzywna do 300 tysięcy euro lub kara do trzech lat więzienia. Podobna sytuacja przedstawia się we Włoszech, gdzie w niektórych miastach wprowadzono kary dla kupujących podróbki klientów. Taka sytuacja miała miejsce choćby w Jesolo niedaleko Wenecji, gdzie austriacka turystka za zakup podrabianej torebki Louisa Vuittona za 7 euro zapłaciła grzywnę w wysokości 1000 euro. W Rzymie niektórzy turyści, w tym, jak informowała prasa, kilkoro Polaków, otrzymało grzywny w wysokości 3333 euro. Z kolei w Wielkiej Brytanii turyści muszą się liczyć z tym, że przywiezione przez nich podróbki zostaną skonfiskowane przez celników. 

3. Czy policja rzeczywiście często dostaje takie zgłoszenia i dokonuje zatrzymań? 

Myślę, że jest to bardziej pytanie do przedstawicieli policji. Niemniej, z własnej praktyki zawodowej mogę potwierdzić, że takie zawiadomienia są często dokonywane i jest to tendencja wzrostowa. Coraz większa jest nie tylko świadomość karalności naruszeń praw własności intelektualnej, ale również środków prawnych do walki z naruszeniami. 

4. Kto stwierdza, czy dana rzecz jest oryginalna, czy też nie? 

W zależności od stadium postępowania – albo pokrzywdzone przedsiębiorstwo, w imieniu którego działa przedstawiciel, albo biegły powołany w danej sprawie. 

5. Czy polskie prawo, na tle europejskiego jest surowe czy pobłażliwe? 

To zależy, czego dokładnie dotyczy pytanie. Na pewno przepisy krajowe przewidują co do zasady wysokie sankcje z tytułu naruszeń praw własności intelektualnej. Gorzej wygląda sprawa w praktyce – ze stosowaniem i egzekwowaniem prawa. Niestety, wciąż jeszcze istnieje ciche (lub „głośne”, jeśli wziąć pod uwagę komentarze czy wpisy znajdujące się na niektórych forach internetowych) społeczne przyzwolenie na uprawianie tego typu procederu. Rzecz nie leży bowiem w tym, czy prawo jest surowsze, tylko czy i jak jest stosowane. 

6. Wiemy, czym jest fałszywka, a jak wygląda sprawa inspiracji? Czy prawdą jest, że jeżeli dana rzecz od oryginału różni się w 10% to nie jest uznawana za „podróbkę”? 

Nie spotkałam się z tego typu sugestiami i osobiście uważam, że w tak delikatnej materii, jaką jest prawo własności intelektualnej, nie ma możliwości zastosowania żadnego schematu, czy procentowego wyliczenia mającego wyrokować, czy coś jest czy nie jest „podróbką”. Na pewno istnieje cienka linia pomiędzy „inspiracją” a „opracowaniem” w przypadku utworów prawa autorskiego, jak również „inspiracją” a „łudzącym podobieństwem” czy wręcz „naśladownictwem”/„imitacją” w przypadku wzorów przemysłowych i znaków towarowych. Każda sprawa winna być rozpatrywana indywidualnie, zaś zasadniczą kwestią jest „ogólne wrażenie”, jakie dany wytwór wywiera na zorientowanym użytkowniku - odbiorcy, którym najczęściej jest określona grupa konsumentów. Nie bez znaczenia jest także kwestia, czy mamy do czynienia z towarami „luksusowymi”, gdzie konsument zazwyczaj jest bardziej rozważny i bardziej świadomie dokonuje zakupu, czy z kategorią towarów „codziennych”, szybko zbywalnych, gdzie o pomyłkę znacznie łatwiej. 

7. Czy w Polsce częste są procesy o naruszenie praw autorskich w branży mody? 

Nie mamy tak wielu znanych krajowych i na tyle… 'bogatych' projektantów, którzy chcieliby angażować swój czas i środki w długoletnie i kosztowne procesy. Niestety, z przykrością stwierdzam, że kilkakrotnie spotkałam się z ewidentnym naruszeniem praw własności intelektualnej mniej znanych projektantów przez osoby z „nazwiskami”. Najczęściej tego typu sprawy kończą się polubownie, gdyż nasze rodzime środowisko designerskie jest niewielkie i nikomu specjalnie nie zależy na nagłaśnianiu sprawy. 

8. Pani definicja „Autora” wydaje się być dość restrykcyjna. Jak to wygląda w praktyce? Czy projektanci, twórcy są w stanie łatwo dojść swoich praw autorskich? 

Uważam, że definicja „Autora” jest na tyle ogólnie sformułowana, że z jednej strony – łatwo się nim stać, z drugiej zaś – w przypadku konfliktu – trudniej jest to autorstwo udowodnić. Praw autorskich nie nabywa się formalnie, w przeciwieństwie do praw własności przemysłowej, które z kolei łatwiej wykazać. Ochrona formalna – w postaci rejestracji w Urzędzie Patentowym znaku towarowego, czy wzoru przemysłowego jest opcją najtańszą i najbardziej bezpieczną w razie ewentualnego konfliktu, zarówno na wypadek naruszenia praw własności intelektualnej, jak i ewentualnych roszczeń osób trzecich. Procesy cywilne o ustalenie praw autorskich są z reguły długoletnie i kosztowne. 

9. Czy zagraniczna korporacja wytoczyła kiedyś sprawę polskiej firmie o skopiowanie jej projektów, jak to miało miejsce np: między Zarą a Christianem Louboutinem w sprawie czerwonych podeszw? 

Kilkukrotnie uczestniczyłam w tego typu postępowaniach jako pełnomocnik polskich przedsiębiorstw. Niestety, z uwagi na ewidentność naruszenia staraliśmy się nie dopuścić do procesu i zakończyć sprawę polubownie, bądź też w przypadku złożonego już pozwu – na drodze ugody. Niestety, pokutuje tu najczęściej niewiedza, brak doświadczenia, a czasem zwykła lekkomyślność polskich przedsiębiorców wprowadzających towary na rynki zagraniczne bez uprzedniego sprawdzenia, czy nie naruszą one praw osób trzecich działających już na danym rynku. 

10. Do kogo powinniśmy się zgłosić, jeżeli podejrzewany, że jakiś sklep handluje podróbkami lub gdy jakiś projektant uważa, że jego projekt został skopiowany? 

W przypadku handlu podróbkami – o ile jest to tylko nasze podejrzenie – myślę, że najrozsądniej jest zawiadomić właściciela lub podmiot uprawniony (np.: na podstawie licencji) do znaku towarowego. Jeśli mamy pewność, lub co gorsza, sami padliśmy ofiarą oszustwa nabywając produkt podrobiony, należy zawiadomić policję. Jeśli chodzi o skopiowanie, jak to Pani nazwała „projektu”, walka z naruszycielem, czy też dochodzenie roszczeń jest łatwiejsze, jeśli projekt ten został zarejestrowany jako wzór przemysłowy. O ile jednak nie posiadamy tak zwanych „praw formalnych” – choćby z rejestracji, wówczas zależy jakimi dysponujemy w danym momencie dowodami, aby wykazać, że projekt jest naszego autorstwa i że to właśnie nasza prawa zostały naruszone. Proszę mi wierzyć, „świadomy naruszyciel” od początku konsekwentnie przygotowuje sobie „dokumentację” na wypadek roszczeń prawowitego twórcy. Lepiej (i taniej) jest być przezornym zawczasu i należycie zadbać o ochronę własnych dóbr własności intelektualnej.

Dziękujemy za rozmowę!
Agnieszka Przyborska- Bojanowska
Kancelaria Prawno - Patentowa
ul. Świętojańska 55 lok. 16
Gdynia

Komentarze
komentarzy: 9

  • ona a co z zastrzeżeniami wzoru użytkowego, czy te same zasady obowiązują?
    dodano: 15-02-2017
  • Gość  Gdzie mam się zgłosić ze by napewno oni zostali karani a nie ominie ich to co?robią dalej....nie chodzi mnie tylko o to że by pieniędzy odzyskać ale ze by zostały karani. Nawet paragon nie dostałam.
    dodano: 08-11-2016
  • Gość Ja trafiłam na profilu na Facebook gdzie sprzedają (ORYGINALNE TESTERY ) piszą że sprzedają oryginał w 100% ale dostałam miss dior blooming bouqiet...jak zobaczyłam tylko butelkę no i zapach,od razu bez wątpienia wiedziałam że to nie oryginał... Zgłosiłam to gdzie kupiłam i oni twierdzą że się nie znam...ale jak chce mogę wysłać im i oddadzą kasę...ale to mnie nie starczy, bo chce ze by zostały karani za to co robią....oszukuja ludzi...kupilam specjalnie oryginał i zrobiłam zdjęcie gdzie wydać różnice...no i perfumeriach pytałam czy mogła wyrazić swoje opinie- Tak,jest replika! Zacząłam grzebać i szukać o tych ludzi i kilka opinii znalazłam gdzie opisali ich jak ko oszustów.
    dodano: 08-11-2016
  • Gość Facebook i Coco Butik oszustka która sie śmieje ze jej działalność to niska szkodliwość czynu i nikt jej nic nie zrobi.
    dodano: 12-08-2016
  • Gość Kolejny sklep oficjalnie oferujący podróby : http://laperfume.pl/flakony-zapachow-lanych/
    dodano: 14-03-2016
  • Bartłomiej Cóż, kary za łamanie praw autorskich są naprawdę bardzo różne. W dużej mierze jej wysokość zależy od tego, jak poważne są łamania takich praw autorskich, bo jedna z osób będzie robiła to z premedytacja i będzie czerpać z tego korzyści, natomiast w przypadku innej, może być tak, że zrobi to zupełnie nieświadomie i nawet nei będzie o tym wiedzieć. http://emediatorlegal.pl/
    dodano: 16-11-2015
  • Gość CrMFGU <a href="http://pmflbielacio.com/">pmflbielacio</a>
    dodano: 30-01-2013
  • Gość tPhxRz <a href="http://fxddhetveivn.com/">fxddhetveivn</a>
    dodano: 28-01-2013
  • Gość Człowiek wyjdzie na piwo, a tutaj kilankaście komentarzy czeka na zaakceptowanie i odpowiedź. Już spieszę z wyjaśnieniami @ Kociamber:Zgadzam się. O ile nie liczyłem w CHIP-ie na porady praktyczne, o tyle był to jednak najlepszy magazyn ogf3lny o szeroko pojętym IT. Wyniki testf3w były wiarygodne (za darmo ISO się nie dostaje), a i można było coś ciekawego przeczytać o naszym grajdołku.@ StlasznyStlach:Świat anglojęzyczny to nie wszystko. Jeżeli zajmujesz się programowaniem czy grafiką, to wszystko Ci jedno dokumentacja i tak jest po angielsku, jak i większość sensownych miejsc do dyskusji. Jeżeli jednak obsługujesz jakieś urzędy czy jesteś w jakiś sposf3b zależny od pomysłf3w tworzonych
    dodano: 27-01-2013
 


Weryfikacja obrazkowa